Nasz zidentyfikowany praprzodek pojawił się w
pierwszej połowie XVIIIw. a więc w latach 1730-1750. Jak wynika z
pobieżnych wyliczeń udokumentowana historia naszego Rodu ma blisko
300 lat. Prawdą jest, że niewiele wiemy na temat tych 300 lat, ale
śmiem twierdzić, że wiemy znacznie więcej niż większość naszych
„braci i sióstr” noszących inne nazwiska. Ta wiedza wynika przede
wszystkim ze wspaniałego zrywu, jakiego doświadczyliśmy a którego
wszyscy jesteśmy autorami.
Zryw ten nastąpił dokładnie 10 lat temu.
Wiele jest, zapewne, przyczyn, dzięki którym mamy taką wiedzę. W
poprzednich latach (czytaj: za komuny), lepiej było nie dochodzić do
korzeni, bo takie działania mogły prowadzić do niebezpiecznego
wniosku, że one (te korzenie) są! Stąd był już krok do posądzenia
(zwanego „hakiem”) o pochodzenie burżuazyjno-ziemiańsko-szlacheckie.
Takie posądzenie było bliskie domniemaniu, że jest się potomkiem
Narodu Wybranego choć z pewnością nie tak dramatycznie
niebezpieczne. Obydwie przyczyny były starannie omijane bo po co
aplikować sobie niepotrzebne kłopoty (pamiętacie słynny wpis w
rubryce pochodzenie: inteligencja pracująca!!!) Tak więc,
poszukiwania korzeni były wstrzymane i ograniczały się do przekazów
pokoleniowych.
Jednak komuna się skończyła równocześnie otwierając drogę do
możliwości i potrzeb do własnej identyfikacji. Możliwości to
oczywiście „globalna wioska” czyli łatwość w komunikacji głosowej,
wizyjnej i osobistej w końcu. Potrzeba to chęć znalezienia i
wyodrębnienia siebie w tejże „globalnej wiosce”. Odpowiedzenia sobie
na pytanie kim jestem, skąd się wziąłem jaka jest moja historia w
otaczającej nas wspólnocie świata, unii, związków, reklam, mediów,
polityki i kolorowej, ale jednak szarości.
Oczywiście znamy odpowiedź dotyczącą zamierzchłej przeszłości naszego
pra-pra-pra-dziadka, który zszedł z drzewa (niektórzy mówią, że
spadł. Wydaje się, że nie dotyczy to naszej gałęzi). Ale co było
potem? Te parę tysięcy lat...

Dziesięć lat temu zjazd w Zaniemyślu,
potem kolejne, potem genealogia, strona
internetowa, biuro, zdjęcia, kontakty,
wspomnienia i poczucie
wspólnoty. Pamiętacie jak ekscytowaliśmy się przedstawiając się po raz
pierwszy - wzajemnie przed sobą i przed gospodarzami pierwszych
zjazdów. Ile emocji wywoływał fakt, że wszyscy nazywamy się tak
samo!
A ile zadowolenia i radości wniosła świadomość, że nie ma
wśród nas świrów (z całym szacunkiem dla przedstawicieli tego
odłamu) i że jesteśmy optymistami z poczuciem humoru próbującymi
nadać swoim działaniom sens! Cokolwiek by powiedzieć o tych
dziesięciu latach wydaje się, że są one dla Rodu najważniejsze.
Poznaliśmy, poznajemy naszą historię, mamy materiał dla naszych
dzieci, bawimy się spotykając i poszukując kolejnych „L”. Te 10 lat
to ledwie 3% naszej historii. Procenty, które wstrząsnęły Rodem!

Zapraszamy
